Amerykańska prasa okrzyknęła jej projekty eleganckim punkiem. Sama woli mówić o nich: kobiece, delikatne, ale i funkcjonalne.
W zdominowanym przez mężczyzn świecie designu poszukuje kobiecych archetypów, poezji, równowagi i prawdziwych emocji. Wyjątkowa ekspozycja Gone with the wind zaprezentowana na tegorocznych targach Salone del Mobile w Mediolanie potwierdziła, że Nika Zupanc staje się ikoną światowego wzornictwa.
Sukces, w światowej stolicy designu, Mediolanie zaowocował zaproszeniem Niki Zupanc na piąty, jubileuszowy Belgrad Design Week. Ci, którym nie udało się dotrzeć do Włoch, mogli w pierwszą niedzielę czerwca, w stolicy Serbii obejrzeć instalację Gone with the wind, która zachwyciła mediolańską publiczność.
W Mediolanie, Nika Zupanc zadebiutowała dwa lata temu podczas prezentacji nowych produktów firmy Moooi, słynącej z awangardowych pomysłów i współpracy z najlepszymi projektantami. Zupanc zaprezentowała wtedy lampkę stołową Lolitę. Pełen wdzięku i niepozbawiony frywolności klosz, w kształcie damskiego kapelusika ze smukłą podstawą, zapewnił młodej projektantce zaproszenie na kolejne targi. Tym razem reprezentowała tam już samą siebie. Wystawę zatytułowała I will buy flowers myself. To pierwsze zdanie z powieści Virginii Woolf Pani Dalloway było zaproszeniem do wysublimowanego świata projektantki ukrytego w domku dla lalek stworzonego w skali makro. Czarny domek w białe kropki różnił się jednak od dziecinnej zabawki nie tylko wymiarami, ale i materiałem. Zamiast zwykłej sklejki The doll house został wykonany przy wykorzystaniu jednego z najnowocześniejszych rozwiązań przemysłu budowlanego, jakim jest Qbiss by trimo unikatowy, modułowy system elewacji, stworzony przez firmę Trimo.
- Współczesny design powinien nieść ze sobą jakąś historię, przekaz, nową wartość, ale musi być również funkcjonalny i nowoczesny mówi Zupanc w wywiadzie dla Televisionet.tv.
Potwierdzeniem jej słów może być choćby Mrs Dalloway, czyli elektryczna płyta grzejna zaskakująca formą, przypominającą lśniącą puderniczkę, Black cherries: wiszące lampy sufitowe do złudzenia przypominające wiśnie czy Suger Cubes: pojemniki, które równocześnie mogą być schowkiem na rzeczy, siedzeniem albo stolikiem.
W tym roku Nika Zupanc oczarowała Mediolan projektem Gone with the wind. Wejście do stworzonego przez projektantkę świata miało i tym razem charakter metaforyczny. Był to niewielki dom, którego elewację ozdobiono dziecięcymi wiatrakami. Wnętrze zapełniły przedmioty, których zadaniem było wywołać u odbiorcy indywidualne myśli i skojarzenia.
Wind Pavilion, wyposażony w system elewacji Qbiss by Trimo, symbolizuje szacunek dla natury i odwołuje się do kwestii społecznej odpowiedzialności za jej stan. Gładkie powierzchnie, unikalne, zaokrąglone narożniki oraz cieniowane łączenia (tzw. shadow joints), o tej samej szerokości zarówno w pionie jak i poziomie, urzekają swym niezwykłym połączeniem z nieustannie pracującymi 45 wiatrakami. Projekt Niki Zupanc to jednocześnie połączenie prawdziwej elegancji, poetyckiej kreatywności z typowo technicznymi rozwiązaniami.
- Instalacja Gone with the wind jest kontynuacją projektu I will buy flowers myself. W obu pracach chciałam zjednoczyć pierwiastki kobiece literatury Woolf i filmu Przeminęło z wiatrem. To, czego szukam, to połączenie poezji, elegancji i równowagi przyznaje projektantka.
Słoweńska designerka, na co dzień tworzy w Lublanie, ale jej prace podziwia cały świat. Bo Zupanc uwodzi prostotą i elegancją. Jak prawdziwa kobieta.
CORE PR

Wtorek, 07 lutego |

















Opinie użytkowników (0)